Czy możliwe jest to że kiedys odwiedzą nasza planetę obcy? Jeszcze do wczoraj wydawało mi się to całkiem realne. Ogrom wszechświata jest zdumiewający trzeba naprawdę znaleźć chwilę i zastanowić się nad tym, aby to “ogarnąć” swoim umysłem. Miliardy galaktyk podobnych do naszej dają wiele do myślenia. Muszę jednak zacząc od początku. Richard Dawkins mówił że mamy ogromne szczęście, że jesteśmy tu i teraz na naszej planecie i miał rację. Gdyby nasza planeta znajdowała się troszeczkę bliżej Słońca – usmażylibyśmy się, troszkę dalej… zamarzli… upraszczając – nie było by tu nas i co ważne teraz. Zaledwie miliard lat temu nawet odległość od Słońca nic by nie pomogła, wciąż nie mielibyśmy szans na przeżycie. Dobrze że katolicki bóg stworzył Adama i Ewe po 4,5 miliardach lat bo inaczej też by się usmażyli, ciekawe tylko co robił przez ten czas, zanim ich “stworzył”? – Pewnie podrzucał kości dinozaurów
. Nie uważam, że obcy nie istnieli, nie istnieją lub nie beda istniec. Obcych nazywam cywilizacją na innej planecie – jest według mnie bardzo prawdopodobne, że gdzieś w przeszłości, teraz lub w przyszłości w sprzyjających warunkach na jakiejś planecie dojdzie do powstania życia lub juz doszło z takich samych przyczyn jak u nas (od pierwszych bakterii po ssaki). Wyobraźcie sobie zegar na którym 24 godziny to dzieje wszechświata… czyli jakies 13,5 miliarda lat. Wszechświat powstaje o godzinie 00:00, po około 16-stu godzinach powstaje Ziemia. Na mniej niż minutę przed wybiciem 24-rtej giną dinozaury i w skrócie po 80 mln lat pojawiamy się my. Czy nie jest możliwe, że np. po upływie 4 godzin i 34 minut na naszym zegarze, gdzieś we wszechświecie nie stało się to, co stało się o 23:59 w naszej galaktyce i nie powstała jakas cywilizacja inteligentna? Przeszłość może nam powiedzieć wiele o przyszłości – Nasz zegar zatrzymał się, zanim minie kolejna sekunda, mnie już na tym świecie nie będzie (Ciebie też), lecz zegar ten się nie zatrzyma – kolejne z milionow potencjalnych planet będą mogły znaleźć się w warunkach, w których postanie życie i nowa, kolejna rasa. Mimo tego że nie wierze w to, że się kiedyś z nimi spotkamy, to też bardzo bym tego nie chciał. Obawiam się że nasza rasa nie jest na to przygotowana – jesteśmy jako ludzkość jedną wielką bandą idiotów. Jedyny plus by był taki że w razie wojny z obcymi zjednoczylibyśmy się bez względu na przekonania religijne i przynależności do różnych spornych grup (o tym kiedyś też napiszę). Dlaczego więc do wczoraj jeszcze wydawało mi się to możliwe? Dzisiaj zastanawiałem się nad technologią… Wydaje mi się, że osiągnięcie predkości światła w statkach kosmicznych rodem ze Star Trek`a nie wystarczy. Wszechświat jest zbyt duży, a mając nawet tak super technologię nie dalibyśmy rady opuścić naszej galaktyki, a co dopiero znaleźć inna, a jakby było tego mało.. taką na której istnieje jakas rasa, nie wspominając o tym, że musiałoby to się stać w tym samym czasie. Sądze, że rozwiązań może dostarczyć tylko sam wszechświat i jego tajemnicza budowa. Podstawą do ogarnięcia, tego o czym piszę jest przede wszystkim odrzucenie koncepcji Boga jako stwórcy, próba zrozumienia, chęć poznania i poszerzenia swoich horyzontów… jak zwykle

Add A Comment