Chrup Mi Berło

tak, tak… chrup ;-)

Nie ma znaczenia czy urodziłeś się rzymianinem, wikingiem, indianinem, w końcu europejczykiem, a kiedyś w przyszłości – nawet obywatelem Wszechświata. Bez znaczenia jest również to w co wierzysz; czy to będzie Jahwe, Thor, córka Zeusa, czy nawet laleczka Voodoo. Prawo moralne od zawsze było, jest i będzie dla każdego takie same. Dlaczego wymieniam to wszystko? Bo jak zwykle ktoś nie zakuma, o co chodzi ;-) Weźmy np. V przykazanie tj. nie zabijaj. Pomyśl przez chwilę o tym, dlaczego nie zabiłbyś swojej koleżanki/kolegi (ale na serio)? Nie czytaj tego tekstu, dopoki nie wymyślisz dwóch, trzech odpowiedzi. Gotowe? Czy komuś przeszła przez myśl odpowiedz typu: “V przykazanie mowi: nie zabijaj – wiec go nie zabije”? Sądze ze nie, powodów jest mnóstwo i siedzą one w nas samych i to jest właśnie moralność(bez wzgledu na to kim jesteś, w jakich żyjesz czasach i w co wierzysz). Jeśli jest inaczej, to wywal mnie ze swoich znajomych na naszej klasie. Dzisiaj będzie pare słów o kłamaniu wszyscy z WŁAŚNIE “moralnego powodu” wiemy że kłamanie jest złe. Nikt z nas przed okłamaniem drugiej osoby nie myśli: “o cholera, zaraz złamie ósme przykazanie”, lecz czuje się po prostu źle – co jest kolejnym dowodem na to że moralność jest w nas. Czy kłamanie jest moralne? czy można je usprawiedliwić? Każdy z nas w rozmowie kłamie przeciętnie 3 razy w ciągu dziesięciu minut – zdziwieni? Kłamstwo to nie tylko fałsz, to również ukrywanie, omijanie prawdy itp. Ostatnio dość często pytałem przypadkowych ludzi np. w klubach, o to kto więcej kłamie? kobiety, czy raczej mężczyźni. Wyniki były do przewidzenia. Większość kobiet zwalała na mężczyzn i oczywiście większość facetów na kobiety. Nie ważne czy Ci ludzie mnie okłamali czy też nie, wszyscy zwalali na wszystkich, a wiec nasuwa się jeden wniosek: “każda jednostka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy kłamią, że ona sama też, lecz się do tego nie przyzna” – a więc też kłamie, bo ukrywa prawdę. Bardzo chciałbym ten tekst rozwinąć, ale nie mam czasu, może zrobię to kiedyś… dlatego przejdę od razu do zakończenia. Niektórzy z was pomyślą: “ale głupoty, ja nie kłamie” – wyobraź sobie więc sytuację, kiedy ktoś puka do twych drzwi… otwierasz, widzisz zakrwawionego faceta z nożem w ręku, w drugiej ręce pistolet, krzyczącego: “jest u Ciebie X? zaraz go zabije!” – załóżmy że jest, kłamiesz mówiąc, że go nie ma i ratujesz życie, czy mówisz prawdę i X umiera? Czy nawet morderca nie zasługuje na prawdę z moralnego punktu widzenia?

Add A Comment