Arystokracja w niebie
Dzisiaj siostra kazała mi się zabić, bynajmniej nie dlatego ze mnie nie lubi. Powodem była brzoskwinia, która utknęła mi w przełyku. Wszystko było by ok, ale przed śmiercią pasowałoby skoczyć do dentysty, a później do księdza. Do tego pierwszego nie ma za bardzo sensu iść, bo i tak robaki zębów się nie chycą, chyba że ktoś będzie miał kompleksy z powodu małej dziurki, gdy lekarz będzie wypisywał akt zgonu. Mi by to nie przeszkadzało, bez względu na to czy bym był w tej sytuacji trupem czy lekarzem. Gdybym zaś przyszedł do księdza z informacją że zamierzam sprawdzić jak wygląda pędzący pociąg, ale z punktu widzenia kamieni leżących pod nim to pewnie by mi nie dał rozgrzeszenia… a szkoda bo samobójcy to ponoć arystokracja w niebie. Grzech to ciężki, a na dodatek nie wybaczalny, a i ciekawe jak miałbym się z tego wyspowiadać będąc martwym?
Tym sposobem przechodzę do sedna sprawy. Dzisiaj będzie kilka słów o spowiedzi i jej bezsensowności. Muszę zaznaczyć że, całe te 10 przykazań to nic innego, na co bym nie wpadł gdyby ich nie było. Nie trzeba być Mojżeszem, ani też miłośnikiem gór, czy też posiadać długiej siwej brody, aby np. wpaść na to co jest dobre a co złe. Faktem jest że u spowiedzi nie byłem z 8 lat i nie będę na pewno do końca życia, to stawia mnie w trochę trudnej sytuacji kiedy nadejdzie dzień sądu ostatecznego
Dodatkowo jestem zły, bo śmieje się z różowych jednorożców, krasnali, istot ezoterycznych, bogow (wszystkich, nie tylko Twojego czytelniku) itp itd. na to znajdzie się paragraf bez problemu. Bezsens spowiedzi polega tu na tym, że przed swoja śmiercią, moglbym zawołać księdza, powiedzieć mu żeby mnie oczyścił i nagle będę stał w rzędzie przed św. piotrem razem z tymi co byli grzeczni i mowili mi wciąż ze wyląduje w piekle. Najśmieszniejsze jest to że razem z nami będą i mogą stać też mordercy, gwałciciele i inni źli ludzie… bo przeciez Bog przebacza! hehe ;-P
